OUTLAST – co jest twoją mocną stroną, a co może cię zabić w sytuacji kryzysowej?

Ogień, schronienie czy polowanie? Co wybrałbyś, gdybyś trafił na bezludną wyspę w samym środku panamskiej dżungli? Nowy sezon programu „Outlast Dżungla” od Netflix pokazuje, że nawet pozornie proste decyzje mogą zadecydować o przetrwaniu. To również całkiem niezły test naszych własnych umiejętności survivalowych.

Programy survivalowe mają jedną zaletę – pozwalają nam bezpiecznie, siedząc przed ekranem, zastanowić się, jak sami poradzilibyśmy sobie w ekstremalnych warunkach. Nowy sezon „Outlast” robi to wyjątkowo ciekawie. Grupa ludzi wywodzących się z różnych środowisk, posiadających odmienne doświadczenia, charaktery i umiejętności, zostaje wrzucona w wymagające środowisko panamskiej dżungli. Ich zadaniem jest przetrwać, współpracować i ostatecznie wygrać – ale mozna dokonać tego jedynie pozostając w zespole.

Dlaczego piszemy o tym na Strefie Apokalipsy? Bo kryje się w tym programie TV bardzo interesujące pytanie, które każdy z nas powinien sobie zadać:

Co jest moją mocną stroną, a czego kompletnie nie potafię?

Ogień, schronienie czy polowanie – od czego zaczniesz?

Jednym z ciekawszych pomysłów zastosowanych w programie jest podział uczestników na obozy według ich własnych preferencji. Na początku musieli zdecydować, co uważają za najważniejszy element przetrwania. Do wyboru mieli trzy możliwości:

  • Ogień – możliwość ogrzania się, przygotowania jedzenia, osuszenia ubrań i poprawy morale.
  • Schronienie – zapewnienie sobie ochrony przed deszczem, wilgocią i niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi.
  • Myślistwo – zdobywanie pożywienia i zapewnienie sobie dostępu do białka.

Uczestnicy mieli dobrać się w grupy zgodnie ze swoimi przekonaniami. Jedni uznali, że najważniejsze jest schronienie, inni postawili na ogień, a pozostali wybrali polowanie. Ta decyzja pozwoliła im otrzymać odpowiedni sprzęt na start.

I tutaj zaczyna się właściwa lekcja survivalu.

Każda z grup koncentrowała się na tym, co uważała za swoją największą wartość. Problem w tym, że przetrwanie nie polega na opanowaniu jednej umiejętności. Ogień bez jedzenia nie rozwiąże problemu głodu. Upolowana zwierzyna niewiele pomoże, jeśli nie mamy możliwości jej przygotowania. Z kolei świetnie zbudowany obóz nie zapewni nam energii, jeśli nie zadbamy o pożywienie.

Dodatkowym przeciwnikiem okazały się warunki atmosferyczne. Uczestnicy trafili do dżungli w porze deszczowej, kiedy nieustannie padało, a wilgoć utrudniała wykonywanie praktycznie każdej czynności. To, co na początku wydawało się rozsądnym wyborem, szybko mogło stać się poważnym ograniczeniem.

Survival to system naczyń połączonych

W klasycznym podejściu do survivalu często mówi się o priorytetach: bezpieczeństwo, schronienie, wodza i pożywienie. Kolejność działań zależy oczywiście od konkretnej sytuacji, klimatu i zagrożeń, ale jedna zasada pozostaje niezmienna – nie można skupiać się wyłącznie na jednym elemencie.

Ogień, schronienie, woda i jedzenie tworzą system naczyń połączonych. Zaniedbanie jednego z nich może szybko odbić się na pozostałych.

Właśnie to dobrze pokazuje „Outlast”. Każda grupa dysponuje pewnymi kompetencjami, ale jednocześnie ujawniają się jej braki. Specjalizacja daje przewagę, dopóki nie okazuje się, że potrzebujemy czegoś, czego nie potrafimy zrobić.

To także interesujący obraz ludzkiej psychiki. W trudnych warunkach szybko okazuje się, że umiejętności techniczne to nie wszystko. Liczą się odporność psychiczna, umiejętność współpracy, podejmowania decyzji i radzenia sobie z frustracją. A kiedy jesteśmy głodni, przemoknięci i zmęczeni, nawet drobne problemy potrafią urosnąć do ogromnych rozmiarów.

A teraz wyobraź sobie, że to ty jesteś w dżungli

Spróbuj na chwilę postawić się na miejscu uczestników programu. Trafiasz w nieznane środowisko. Nie masz wygodnego domu, sklepu za rogiem ani możliwości zamówienia jedzenia. Dostajesz podstawowy sprzęt i musisz zorganizować sobie życie od zera. Co robisz najpierw? Czy potrafisz rozpalić ogień bez zapalniczki czy krzesiwa, wykorzystując prymitywne metody? Czy umiesz zbudować schronienie z plandeki i materiałów znalezionych w terenie? Potrafisz zdobyć wodę i przygotować ją do picia? A może wiesz, jak zastawić pułapkę, rozpoznać jadalne rośliny lub zdobyć pożywienie w inny sposób?

I co najważniejsze – czy potrafisz to wszystko zrobić samodzielnie, kiedy jesteś zmęczony, przemoczony i zestresowany?

Można mieć pełną szafę sprzętu survivalowego, kilka dobrych noży, krzesiwo, hamak, filtr do wody i profesjonalny plecak. Tylko co z tego, jeśli nie wiemy, jak z nich korzystać?

Zrób własny test przetrwania

Nie musisz wyjeżdżać do Panamy ani organizować kilkutygodniowej wyprawy, żeby sprawdzić swoje możliwości. W Polsce mamy mnóstwo terenów leśnych, na których można legalnie i bezpiecznie ćwiczyć umiejętności outdoorowe. Warto jednak pamiętać o zasadach korzystania z Lasów Państwowych, regulaminach poszczególnych obszarów i przepisach dotyczących rozpalania ognia oraz biwakowania. U nas świetnie działa i sprawdza się program Zanocuj w lesie, który funkcjonuje już od jakiegoś czasy – warto poczytać.

Zamiast zabierać ze sobą cały ekwipunek, spróbuj przeprowadzić kilka prostych eksperymentów.

Zadanie 1: Masz tylko krzesiwo.

Twoim zadaniem jest rozpalenie ognia, przygotowanie opału i zorganizowanie sobie podstawowego schronienia. Bez gotowych rozpałek, podpałek i innych ułatwień. Sprawdź, ile czasu zajmie ci wykonanie tych czynności i jak poradzisz sobie w wilgotnych warunkach.

Zadanie 2: Masz tylko plandekę lub hamak.

Potrafisz zorganizować wygodne i bezpieczne miejsce do spania? Czy wiesz, jak zabezpieczyć się przed deszczem, wiatrem i utratą ciepła? Czy potrafisz rozpalić ogień i przygotować posiłek, mając do dyspozycji ograniczone wyposażenie?

Zadanie 3: Masz pełne wyposażenie, ale ograniczone zapasy.

To już bardziej kompleksowe ćwiczenie. Zorganizuj obóz, przygotuj źródło wody, rozpal ogień i zaplanuj wyżywienie. Zastanów się, które czynności sprawiają ci trudność i ile czasu zajmuje ci wykonanie podstawowych zadań.

Nie chodzi o to, żeby za wszelką cenę głodować czy narażać się na niebezpieczeństwo. Chodzi o poznanie własnych ograniczeń i sprawdzenie, czy wiedza zdobyta z książek, filmów i poradników przekłada się na praktykę.

Z kim przetrwasz?

Jest jeszcze jeden aspekt programu „Outlast”, który warto przenieść na grunt przygotowań kryzysowych. To ludzie, z którymi przyjdzie nam dzielić „obóz”. W sytuacji kryzysowej możemy być zmuszeni do opuszczenia domu, dłuższego przebywania w terenie lub współpracy z innymi ludźmi. Wtedy znaczenie ma nie tylko to, co sami potrafimy, ale również umiejętności osób z naszego otoczenia.

Czy wiesz, co potrafią twoi bliscy? Kto umie udzielić pierwszej pomocy? Kto zna się na mechanice, naprawach, budowaniu schronień, rozpalaniu ognia czy zdobywaniu i uzdatnianiu wody? Kto potrafi planować, organizować pracę i zachować spokój w stresujących sytuacjach? Kto najszybciej wpada w panikę? Kto pierwszy się załamie?

I druga strona tego pytania:

Co ty możesz zaoferować grupie?

Czy posiadasz umiejętności, które będą wartościowe dla innych? Czy potrafisz zrobić coś, co sprawi, że ludzie uznają cię za przydatnego członka zespołu? Czy jesteś osobą, z którą inni chcieliby spędzić kilka dni, tygodni, a może miesięcy w trudnych warunkach?

To nie są przyjemne pytania, ale warto je sobie zadać, zanim pojawi się sytuacja, w której odpowiedzi będą miały realne znaczenie.

Sprzęt można stracić. Umiejętności zostają.

„Outlast” jest oczywiście programem rozrywkowym. Nie brakuje w nim telewizyjnego show, emocji, konfliktów i sytuacji budowanych z myślą o widzach. Nie należy traktować go jako podręcznika survivalu. Mimo to stanowi ciekawy punkt wyjścia do refleksji nad własnymi możliwościami.

Bo w przygotowaniach na trudne czasy łatwo wpaść w pułapkę gromadzenia sprzętu. Kupujemy kolejne noże, plecaki, latarki, filtry, kuchenki i zestawy awaryjne. Planujemy, kompletujemy wyposażenie i zakładamy, że kiedy przyjdzie odpowiedni moment, wszystko zadziała zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

Tymczasem sprzęt może się zepsuć, zgubić albo po prostu okazać nieprzydatny w konkretnych warunkach. Plany mogą legnąć w gruzach, a rzeczywistość szybko zweryfikuje nasze założenia.

Dlatego najważniejszym elementem wyposażenia survivalowca nie jest nóż, krzesiwo ani plecak. Jest nim wiedza i umiejętność wykorzystania jej w praktyce.

Zastanów się więc: gdybyś dzisiaj musiał znaleźć się w sytuacji podobnej do uczestników „Outlast”, co byłoby twoją najmocniejszą stroną? A co mogłoby doprowadzić cię do porażki?

Może właśnie od tej odpowiedzi powinny zacząć się twoje kolejne przygotowania.

Leave a comment